• Wpisów:34
  • Średnio co: 26 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 18:41
  • Licznik odwiedzin:7 262 / 916 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Witajcie po tej bardzo długiej przerwie, ale wiecie jak to jest w życiu studenta. Pełno obowiązków i projektów. Ja swój 1 semestr skończyłam lepiej niż bym tego chciała, bo najlepiej w klasie. Hip-hip, hurray! Dostałam najlepsze wyniki z projektów i esejów, także teraz jeszcze bardziej na siebie naciskam, żeby nie wypaść gorzej w drugim semestrze, który od kilku dni sprawia mi trudności .

Także w prezencie za moje dobre wyniki kupiłam sobie zestaw do ust od Kylie Jenner w odcieniach Koko K i Mary Jo K.






Moje pierwsze dwa zestawy zdecydowałam się wybrać w odcieniach Koko K oraz Mary Jo K, cena za jeden to $29. Koko K (od imienia Khloe, jednej z sióstr) jest najaśniejszym kolorem w kolekcji i przypomina trochę taki brudny, pudrowy róż. Mary Jo K to natomiast klasyczna czerwień, nazwana na cześć babci Kardashianek.



Pierwszą rzeczą po odpakowaniu pudełka jaką widzimy, to kartka z podziękowaniami od Kylie. Z tego co się orientuję istnieje kilka wariacji podziękowań. Następne są pudełka, które o dziwo wywarły na mnie dość pozytywne wrażenie. Wykonane są z grubego, błyszczącego papieru, co sprawia wrażenie, że zakupiony produkt jest z "wyższej półki", choć w cale tak nie jest, bo cena jest dość przystępna (porównywalna chociażby do MACa).
Przejdźmy jednak do zestawów. Coś, co najbardziej mi się w nich podoba to niesamowity zapach waniliowy. Jest to zapach, który czułam na mojej ręcę (po swatchu) dosłownie cały dzień. Konturówki są bardzo miękkie i kremowe dzięki czemu obrysowanie ust jest o wiele łatwiejsze niż w przypadku stosowania kredek do ust z MACa, które są bardzo suche i niezbyt wydajne.
Konsystencja szminki jest dość wodnista, dzięki czemu całe usta możemy pokryć jedną warstwą, co w przypadku liquid lipstick jest na duży plus, ponieważ przy nałożeniu więcej warstw usta są wysuszone, a produkt zaczyna pękąć.





Czy cena jest wygórowana? Nie sądzę. Cena za zestaw to $29, czyli szminka i konturówka kosztują $14.50 każda, co jest bardzo zbliżone do cen produtów od MACa, tyle że konsystencja i formuła produtów w przypadku Kylie Cosmetics jest o wiele lepiej dopracowana.



Plusy:

+ cena
+ zapach
+ konsystencja i formuła
+ kolory produktów
+ opakowanie/wykonanie
+ krótki czas oczekiwania na przesyłkę (7 dni, mimo że było powiedziane, że do 16 dni)

Minusy:

-dostępność produktów

Ogólnie - uwielbiam je!
  • awatar Andziaa_94: o jakie fajne nowości! :) ps: u mnie zawsze w drugim semestrze szło mi z górki, a ten pierwszy bywał trudniejszy :P
  • awatar little girl.: one są boskie, ale nawet nie wiem jak za nie zapłacić jeśli zamówię je w PL haha :D
  • awatar AmericanVintage: Ten pudrowy róż jest genialny ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
I znowu dawno mnie nie było... Przyznam, że szkoła i praca mnie pochłonęły. Szczególnie w okresie świątecznym praca była ciężka, dużo ludzi robiło zakupy, oprócz tego Boxing Day i Bank Holidays, więc... Dla mnie to dni obowiązkowe do pracy.
Eseje jakoś idą, ale bardziej wleką Mam napisać o tym, jak Greenpeace i Fathers 4 Justice starają się wpływać na media i po prostu utknęłam. Pustka w głowie.

Ale! Chciałabym Wam życzyć szczęśliwego Nowego Roku! Mam nadzieję, że wszystkie wasze marzenia i cele się spełnią. Liczę, że ten rok będzie wyjątkowo dobry. W końcu zamierzam schudnąć haha i chciałabym gdzieś pojechać...

To na koniec dam Wam kilka moich zdjęć a co!









Swoją drogą, stuknęła mi 20. Przykro mi, że nie jestem już nastolatką
 

 
Pamiętam, że jako nastolatka (niby jeszcze ją jestem przez miesiąc ) uwielbiałam błyszczyki. Ciągle je kupowałam, miałam wielką kosmetyczę wypchaną błyszczykami i pomadkami. Dziwiłam się jak kobiety mogą używać szminki, że to dla starych bab itd. Trochę czasu już minęło od tej pory, wydoroślałam i stałam się wielkim maniakiem... szminek.
Nie pamiętam kiedy ostatni raz kupiłam jakikolwiek błyszczyk, dlatego postanowiłam zaszaleć i wypróbować coś ze świątecznej edycji MACa.


Irresistibly Charming Lip Gloss to zestaw 4 błyszczyków zapakowanych w piękne pudełeczko, które pewnie posłuży mi przez pewien czas.







3 pierwsze błyszczyki (Cremesheen) różnią się od tego ostatniego (Dazzleglass) szczoteczą.



Na przyszłość już wiem, żeby nie brać Dazzleglass, bo szczoteczka jest tragiczna.



Przyznam, że się odzwyczaiłam trochę od błyszczyków. Jakoś tak dziwnie mieć klejące się usta. Pozostanę przy szminkach.


+Jeśli jesteście z Wielkiej Brytanii i czytacie Gońca Polskiego, to wiedzcie, że jestem ich praktykantką i piszę dla nich na stronę i do magazynu


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hej, witajcie po kolejnej przerwie.
Nie wiem jak to jest, ale zawsze jak chcę wrócić na Pingera to znowu mam coś do roboty i ten czas tak leci, gdzieś umyka i nagle bam - ostatni wpis 42 dni temu.
Często dostaję od Was wiadomości na prive jak wyglądają moje studia w Londynie także taki krótki update co mnie czeka w tym semestrze:
-> artykuł śledczy na wybrany temat. Ja poszłam w banał, bo znęcanie się nad zwierzętami, ale jest to coś bliskiego memu sercu, a wg najnowszych statystyk "animal cruelty" wzrosło w UK o kilkanaście tysięcy przypadków. Pytanie: dlaczego? I to jest własnie to, co staram się "wyśledzić".
-> 10 minutowy dokument o bezdomnych w Anglii. Z grupą skupiamy się na problemie dość na topie w UK, czyli obcinanie benefitów dla tych najbardziej potrzebujących, co prowadzi do bezdomności, głodowania itd. (w skrajnych przypadkach). Jak tylko dokument będzie dostępny, to Wam pokażę (okolice stycznia/lutego).
-> 10 minutowy podcast o bezdomnych. Coś mniej więcej jak wyżej, ale pod innym aspektem. Jeszcze nie uzgodniliśmy jakim.
-> 3 minutowy podcast o Charrette Challenge, w którym brałam udział między 10-17 października w Kopenhadze. Mam dla Was zdjęcia, ale to następnym razem.
-> esej z Media & Politics. Tego obawiam się najbardziej, bo polityka brytyjska jest mi kompletnie obca, także spędzę dużo godzin w bibliotece.
-> zaczęłam praktyki w Gońcu Polskim (na 3 miesiące).
Także mój tydzień wygląda następująco:
Poniedziałek, czwartek: Goniec Polski
Wtore, środa, piątek: uczelnia
Sobota, niedziela: praca
Ale ok, przeżyjemy. Za miesiąc już przerwa świąteczna, ale wiadomo, że pracy jest w.... Najbardziej martwi mnie własnie ten śledczy, bo to mam na 3 grudnia, także muszę znaleźć czas by porozmawiać z fundacjami itd. Dlaczego tydzień ma tylko 7 dni?

I tyle o szkole, jak widzicie nie mam żadnych egzaminów, ale dużo projektów. Niby mniej stresu, ale deadline za deadlinem, także włosy z głowy już mi wypadają

Okej, miałam Wam do pokazania mnóstwo nowości, ale nazbierały się kolejne i kolejne przyjdą w następnym tygodniu.
Zdecydowałam więc pokazać Wam tylko te rzeczy, które jakoś zapadły mi w pamięć.

Nowe szminki z MAC









Kat Von D Studded Lipstick NOBLE i Everlasting Liquid Lipstick OUTLAW (dostępne w Sephora, ale nie wiem czy w PL. Ja zamówiłam online, bo w UK nie ma Sephory...)


Jeśli będziecie mieć okazję, kupujcię Everlasting Liquid Lipstick, bo sa naprawdę mega dobre i trwałe!





Jak widzicie, ja mam wersję mini, bo te produkty są dosyć drogie, ale stwierdziłam, że i tak nigdy nie zużyję całej szminki, więc po co przepłacać (dodatkowo)




Tutaj mam Outlaw, zdjęcie trochę przerobiłam, żeby ten kolor wyszedł w miarę tak jak wygląda, bo jest naprawdę przecudowny. Nawet na Google możecie sobie zobaczyć, po prostu perfekcyjna czerwień

Myślę, że tematyka moje bloga powinna być zmieniona na: co nowego kupiłam haha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Bardzo dawno mnie tu już nie było, ale Pinger dawał w kość. Kilka razy próbowałam dodać coś nowego to zawsze niby się dodawało, ale jednak nic nie było.
Także... próbuję jeszcze raz.

Witajcie kochani po tej długiej przerwie mam nadzieję, że jeszcze mnie pamiętacie. Wakacje studenta powoli dobiegają końca i sama nie wiem czy mam się cieszyć czy płakać.
Z jednej strony chcę już wrócić na uczelnie, bo bardzo podoba mi się mój kierunek i chcę dowiadywać się dalej nowych multimedialnych rzeczy. Z drugiej strony wizja kolejnych projektów i esejów trochę mnie przeraża. Muszę także znaleźć jakieś praktyki, ale póki co nie idzie mi to zbyt dobrze.

W czasie tych 39 dni przerwy nazbierało mi się trochę kosmetycznych nowości, więc może zacznę od początku.


Nowości z Lamora, No7 i MAC.



Na początek No7. Nie jestem pewna czy te kosmetyki są już dostępne w Polsce, a jeśli nie to czy kiedykolwiek będą, ale fajnie by było. Ten podkład (No7 Essentially Natural Foundation) używam już jakiś czas, jest to moja bodajże 5 tubka. Sprawdza mi się bardzo dobrze, skóra jest mięciutka, delikatna i świeża. Nie ma efektu maski, nie wysusza. Wcześniej używałam Inglota, ale on miał jakiś taki żółtawy odcień, a ten fajnie stapia się z moim odcieniem skóry.
Puder transparentny, za wiele chyba mówić nie trzeba. Kolejny świetny puder, w ogóle się nie świecę itd.


Po fazie na szminki z MACa przyszła pora na fazę na kredki do ust. A wszystko zaczęło się od Soar, której kolor podbił moje serce. Później dołączyły do niej Spice i Whirl.


Od lewej: Spice, Whirl i Soar.
Powiem tak, jeśli będziecie mieć okazję kupujcie Soar. Kredka jest kremowa, miękka, szybko widać kolor (taki brązowo-różowy). Spice jest podobna jeśli chodzi o konsystencje, kolor brązowy. Natomiast Whirl jak dla mnie to tzw. bubel. Być może to tylko moja, ale kredka jest strasznie sucha, muszę mocno przyciskać by zobaczyć jakikolwiek efekt. Kolorystycznie zbliżona do Soar.



Ostatnią rzeczą są pędzelki z Lamora. Nie znam tej firmy, ale była na nie obniżka na Amazonie. Z 40 funtów na 10, także całkiem spoko tym bardziej, że pędzelki są bardzo dobrej jakości, włos jest miękki i nie wypada.
  • awatar Andziaa_94: jeszcze nie zamawiałam na AMAZONIE i chyba muszę spróbować jak są tam takie przeceny ! :) świetne kosmetyki !
  • awatar Lifestyle & London: @little girl.: Dla mnie ta Whirl jest najgorsza, ale może to moja taka wadliwa... Jest strasznie sucha i w ogóle nie widać koloru. Polecam Soar. U mnie w pracy też każda szaleje za tą:D
  • awatar Jot.: oo, zaciekawiłaś mnie tymi konturówkami
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

...

Dobra, jestem. Trochę mnie nie było, przyznaję. Wakacje w Polsce trochę mnie pochłonęły, później praca, teraz zatoki.
W sumie mam jakieś lekkie załamanie. Znacie to uczucie, gdy wiecie, co chcecie robić, ale nie wiecie jak? Jak zacząć? Jak kontynuować? Jak nie stracić motywacji?
Nie chodzi mi tutaj o jakieś odchudzanie (choć to swoją drogą też), ale ogólnie o życie.
Poszłam na studia multimedialne dziennikarstwo, bo wiem, że chcę pracować jako dziennikarka/blogerka online. Pisać o ludziach, o modzie, lifestylu. Trochę wszystkiego i niczego. Mieć taki portal, jaki ja lubię czytać, może trochę lepszy i bardziej "dojrzały". Coś w typie magazynu The Gentlewoman.
Ale właśnie tutaj pojawiają się moje pytania: jak zacząć i od czego.
Brakuje we mnie trochę kreatywności. Nie wiem, jak ją pobudzić. mam wrażenie, że sama ją w sobie zabijam siedząc i nic nie robiąc, bezsensownie rozmyślając, zamiast działać. Uruchomił się we mnie leń, który za nic na świecie nie chce odejść i tylko na mnie żeruje.

Jakieś rady?
 

 
Pinger to jeden wielki *żart*. Od dwóch dni próbowałam dodać poniższy wpis - na marne. Postanowiłam wypróbować więc pewien sposób, który tak o zniczego wszedł do mojej głowy. Dodałam wpis jako prywatny - wow, dodał się. Zmieniłam na publiczny i - wow, działa. Takie buty...

Jako, że się nudzę przygotowałam wpis Snapchatowo, który w zasadzie jest zbiorem zdjęć z mojego Snapchata, które się uzbierały przez kilka miesięcy. Wybrałam te w miare ładne i normalne .

Mój Snapchat to: BRONKA_B <tak jak Instagram>
































Chcecie takie serie? Snapa używam codziennie co chwilę, więc myślę, że zdjęć będzie dużo... pokazałabym Wam trochę Londynu, mojgo nudnego życia i podróży do PL (już za tydzień!)

Dodawajcie na Snapie wysyłajcie snapy, będzie fajnie
  • awatar Flawless, bitch.: Ale mi narobiłaś smaka na taką kawę z pianką i czekoladą :D Czekam na koncert The Pretty Reckless w PL, na pewno się wybiorę. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ten post miał się ukazać chyba jakoś z miesiąc temu, ale jak już mówiłam dopadł mnie okropny leń. Dzisiaj moja mama wraca z Polski, więc konieć błogiego lenistwa i tego 'urlopu'. Znowu będzie wstawanie o 9, wszysto na już i natychmiast. Wiecie, jak to z mamami haha

Wkrótce planuję jakoś się zorganizować i zaplanować mojego 'profesjonalnego' bloga. Takiego po angielsku, z regularnymi postami itd. Ale szczerze, dalej szukam inspiracji. Wiem, co chciałabym tam ukazywać, ale chce być także na swój sposób oryginalna. Ile jest blogów o kosmetykach i modzie... Tysiące.
Chcę by to było coś takiego bardziej dziennikarskiego, żeby w przyszłości było to też jakaś moja praca.

W każdym bądź razie, przejdźmy do rzeczy... Shall we?



Chyba wszystkim znane perfumy Beyonce - Heat. Pierwszy raz dostałam go na któeś moje urodziny. Może 17? Od mamy. Od razu pokochałam ten zapach, tak samo jak mój (ex?)chłopak, który nawet zatrzymał zużytą buteleczkę. Strasznie płakałam (nie dosłownie), jak się skończył, bo cena wtedy była trochę ponad 200 zł. Jakiś czas temu w trakcie mojego lunchu poszłam do Bootsa i od razu go zgarnęłam. Przecena z 38 funtów (chyba) na 11. O happy days, ostatnia sztuka jest moja. Zapach wg mnie jest naprawdę romantyczny i seksowny, więc jeśli jeszcze go nie wypróbowałyście to musicie!



Emulcja do twarzy z Benefita. Jest to moje niedawne odkrycie, ale już wiem, że to na pewno będzie produkt, który kupię wiele razy. Próbkę tego produktu dostałam wraz z mascarą z Benefita, którą wam pokazywałam we wcześniejszych wpisach. Emulsja ta jest naprawdę wydajna, kilka kropelek starcza na całą moją twarz, super nawilża, skóra jest gładka całą noc (bo nakłam zazwyczaj na noc). Jest odpowiednia dla każdego rodzaju skóry i wieku.
Cena to około 22 funty. W Polsce możecie kupić ją w drogerii SEPHORA za 129 zł.

LINK: http://tnij.org/emulcjabenefit

W przypływach większej gotówki, czyt. wygranej w Lotto, planuję zakupić więcej produktów z tych serii. Naprawdę polecam, gwarantuję, że się nie zawiedziecie.

 

 
Witajcie! Jakoś ostatnio nie miałam weny dosłownie na nic. Dopadł mnie okropny leń i nie mam pojęcia jak go przezwyciężyć.
Zmotywowałam się jednak, żeby napisać do Was jakąś notkę, żebyście o mnie nie zapomnieli... Haha.
Zdecydowałam się na małe podsumowanie kilku ostatnich dni.

*1. Wyniki*

W końcu otrzymałam wszystkie moje wyniki z uczelni i przyznam, że jestem mega zadowolona. Porównując się [nie róbcie tego nigdy ] do uczniów pochodzenia angielskiego, wypadłam bdb, a nawet lepiej niż oni, co mnie nie cieszy [czy to źle?]. Nie chodzi o to, że chciałabym być lepsza itd, ale o to, że dałam radę w obcym kraju na anglojęzycznej uczelni.
Max. puntów jakie można uzyskać to 100. ALE nie wiem czemu, na pierwszym roku nie dają wyżej niż 70.

Digital Development
Infografik (projekt, wykonanie przy użyciu Adobe Illustrator i Adobe InDesign): 65.
Critical Essay o projekcie (czyli opisanie co zrobiłam źle, dobrze, co bym poprawiła, w oparciu o książki akademickie): 55

Writing For Journalism
Feature Article (ja napisałam o Hackspace London, organizacja dla młodych innowatorów): 55 <chociaż wyładowczyni powiedziała, że powinnam mieć zdecydowanie wyżej, ale że gramatyka trochę mi siadła...>
Critical Essay: 60

Photography for Journalism
Fotostory o tematyce dziennikarskiej (zdjęcia pokazywałam wam już wcześniej): 62
Critical Essay: 68

Journalism&Society
Esej o Media Ownership, czyli o posiaaniu mediów, wszyscy ci właściciele itd. jaki mają wpływ na media, propaganda, promowanie swojego politycznego punktu widzenia w gazetach i tv. Najtrudniejszy esej ever. Przeczytałam chyba z 10 nudnych książek, ale wytrwałam i dostałam 60.

*2. Kopengaha*

Nie wiem, czy pamiętacie, ale pytałam Was o jakieś pomysły na kreatywne zdjęcie, dzięki któremu mogłabyś zapewnić sobie miejsce na 'wycieczkę' do Kopenhagi organizowanej przez moją uczelnie.
Nie jest to jednak wycieczka-wycieczka, tylko program Charette. Nie jestem pewna na czym dokładnie to polega, ale jest to coś takiego, że uczniowie z kilku zaprzyjaźnionych uczelni zjeżdżają się do Kopenhagi i projektują rozwiązanie do przedstawionego problemu.
I TAK. WYGRAŁAM. Wybrałam pomysł mojej bratowej: ćwiczenia w parku z psem + malowanie się w tym samym czasie i napisałam jakieś pierdoły, że jestem kreatywna, pewna siebie, odpowiedzialna bla bla bla.

Jadę 11-17 października, czyli muszę sobie załatwić 2 dni wolnego w pracy, boje się, że mi nie dadzą, bo to taki 'busy' okres. Swoją drogą, czy w języku polskim jest jakiś odpowiednik na busy? Wiem, że to oznacza "zajęty", ale tutaj to ma takie inne znaczenie... Ciągle brakuje mi polskiego odpowiednika na to. Jakieś pomysły?


*3. Hormony*

Powiem tak, w 3 lata przytyłam 20 kg? Co prawda mój rozmiar nie zmienił się chyba w ogóle, dalej noszę ciuchy z gimnazjum, liceum. Ale liczba się zmieniła, a uwierzcie mi jem zdrowo i czasem coś tam 'se' poćwiczę.
Rok temu dowiedziałam się, że mam podwyższony hormon PROLAKTYNĘ, który jest bardzo ważny dla kobiet, podtrzymuje ciążę, dzięki niemu wytwarza się pokarm w piersi (jeśli się mylę, poprawcie). Norma jest chyba od poniżej 5 do 22 (?). Ja miałam 88. Dostałam tabletki itd, ale jako że jestem teraz w UK nie miałam możliwości, żeby je sobie dokupić, a jakoś nie wiedziałam jak przedstawić mój problem u lekarza tutaj. I wiecie co, znowu zaczęłam tyć :< Już powoli zaczynam mieć depresję z tego powodu... Rozstępy, cellulit, boczki... A mam takie ładne kształty, wąską talię. W nast. piątek będę w Polsce i wybieram się na badanie krwi i do dietetyka. Myślicie, że coś mi to da? Ma ktoś problem z prolaktyną? Czytałam, że mając podwyższoną prolaktynę, nawet jak się przestrzega diety i ćwiczeń jest bardzo ciężko schudnąć. Załamka jakaś.
Oprócz tego mam ok. 10 kg zatrzymanej wody w organizmie. A ja jeszcze w ogóle wody nie piję. Nie mam jak tego wypłukać. Muszę się zmusić do picia wody.

No i to chyba tyle z tego, co się wydarzyło w ciągu kilku ostatnich dni... Ciągle czekam na moje Vansy, niby mają przyjść dzisiaj.
  • awatar Angellusiaa: gratuluję dobrych wyników! :)) co do podwyższonego poziomu prolaktyny, to chyba muszę się przebadać, bo ostatnio przed rok trochę przytyłam i pojawiły mi się rozstępy no i ten nieszczęsny cellulit :/
  • awatar Julia Aleksandra: Gratuluję, jesteś mega zdolniacha :d
  • awatar Lifestyle & London: @famanoi: @Pauć: dzięki dziewczyny :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
DZIEŃ WYPŁATY.

Myślę: oszczędzę, zrobiłam dużo nadgodzin, będę miała pieniądze na wakacje w Polsce.

Robię: O, nowe Vansy Disneyowskie. Kupię te z Kaczorem Donaldem.



<mówiłam, że wypłata to samo zło, ktoś powinien przejmować moją... ja nie umiem oszczędzać>

LINK: http://shop.vans.co.uk/uk-en/disney-authentic-shoes.html#
 

 
Ale mam tu zaległości Te sandały dostałam jakieś 2 tygodnie temu... Mam Wam do pokazania jeszcze 3 kolejne beauty boxy i moje 2 faworyty ogólnie.
Więc, przejdźmy do rzeczy... Shall we?







Zawsze jest mi bardzo ciężko znaleźć idealne sandały. Nie lubię moich stóp, lubię zakrywać pięte no i nie każde trzymają mi tego najmniejszego palucha. Te są naprawdę piękne, wykonane doskonale, od razu czuć różnicę między nimi a np. z Deichmanna. Trzymają stopę (kolejny plus, bo mi uciekają do środka), wszystko jest na swoim miejscu.

Przeraża mnie fakt, że jest to naturalna skóra... Ale z drugiej strony wiem, że są to sandały w których przechodzę kilka sezonów, nie tylko ten jeden.
Cena to ok. 200-250 zł.
 

 
Dobra, o co chodzi? Chodzi o to, że na mojej uczelni organizowany jest wyjazd do Kopenhagi, gdzie odbywa się jakiś konkurs dla dziennikarzy... Dany będzie nam jakiś problem i mamy "zaprojektować" rozwiązanie.
Ale, żeby się dostać, muszę wysłać zdjęcie, które przedstawia, co wniosę do drużyny. Myślałam o organizacji albo poświęceniu, ale nie wiem jak kreatywnie to przedstawić? Jakieś pomysły?
  • awatar Lifestyle & London: @blog.carolicious: Świetny pomysł, mogę to wszystko przedstawić w jednym zdj. Np. że robię wiele czynności w jednym czasie, spacer makijaż itd itp żeby było trochę też 'śmiesznie' dzięki :)
  • awatar blog.carolicious: Jak moze byc kolaz to poswiecenie prosto przedstawic, choc troche pracowicie: kilka zdjec z przyjemnymi czynnosciami typu opalanie, grillowanie, wizyta u kosmetyczki, spacer z psem, gadanie przez telefon, sluchanie muzyki, jedzenie pysznosci :D etc etc kontra Ty podczas pracy z dlugopisem, notatnikiem?mikrofonem? Nie wiem z czym tam bedziecie pracowac, a w tle cos co wskazywaloby na Kopenhage , jakis jej symbol :)
  • awatar Ciekawostki Rockowe: Ciężko... jak nic nie wymyślisz to napisz do Hajsowników ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
I tak o to znowu w moim pokoju zagościły Yankee Candles. Ostatnio testowałam Lavender & Lemon i Garden Sweet Pea. Ta pierwsza była zdecydowanie lepsza, mogłam ją czuć w całym pokoju, za to tej drugiej w ogóle. A szkoda... bo zapach w słoiku był chyba moim ulubionym.
Tym razem zdecydowałam się na Red Raspberry, jakaś nowość. Pachnie bardzo słodko, więc pomyślałam, ze dzięki temu zapach będzie bardziej wyczuwalny, ale to się okaże dzisiaj wieczorem.

Oprócz tego wzięłam wkłady do mojego 'domku': Red Raspberry, Shea Butter and Lovely Kiku. Wszystie pachną naprawdę nieziemsko! Mogłabym siedzieć i wąchać


Polecacie jakieś zapachy z Yankee Candle? Albo jakieś inne świeczki, które pachną na cały pokój?
  • awatar Lifestyle & London: @Julia Aleksandra: Soft Blanket mam jako ten wkład właśnie, ale nie czuję go aż tak mocno, ale ważne, że coś :) teraz testuję tą malinową :D
  • awatar Julia Aleksandra: Ja właśnie chcę kupić Shea Butter, Soft Blanket i Pink Sunrise podobno są super :D
  • awatar Folari: Ja sobie kupiłam jakiś czas temu wiele świec jakiejś nieznanej firmy, bo zapach nieziemski, ale jak już się je zapali to nie bardzo pachną. Prawie w ogóle nie czuć. :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przyszła! Dzisiaj rano! Ale musiałam iść z mamą zapisać ją na zajęcia z angielskiego później jakoś zakupy i tak wyszło, że teraz dopiero wam pokazuję.
Jest mega neonowa, ale na swój sposób mi się podoba. I jest nie do zdarcia! Serio. Pomalowałam usta rano, wypiłam wodę, sok, zjadłam obiad a ona dalej taka sama.





Tutaj na zdjęciach wygląda na jasną, ale na żywo jest naprawdę mega neonowa, nawet jak jest ciemniej to ją widać. Daje po oczach *Na ustach wygląda tak jak wyżej na ręce!*






Mascara z Benefita, podobno bardzo dobra. Pierwsze wrażenie to 7/10


Kolekcja rośnie, zaraz będzie brak miejsca... :<


  • awatar Angellusiaa: też tak mam, jak zacznę kupować to później miejsca brakuje hehe :)
  • awatar MakeUpYourLife: @Lifestyle & London: wiem ze Mac daje rade ;) ale odnioslam sie do komentarza ze za taka cene to powinien ;) wiem ze drozsze pomadki znikaja szybko i cena tu nie ma znaczenia ze droga to musi sie trzymac ;)
  • awatar Katee Jones: Tez ja mam i kolor jest niesamowity :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Nowa szminka z MAC'a? Czemu nie, w końcu 100 dni bloga (każda wymówka dobra).
Tym razem Candy Yum Yum. Dopiero zamówiłam, więc oczekuję we wtorek-środę, bo jutro bank holiday.



Jakie odcienie MAC'a wam się podobają, bo nie mam pomysłu na kolejną...

Sonia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 


Witajcie! Nie wiem, czy już wam mówiłam, ale ja swoje wakacje już rozpoczęłam. Uczelnię skończyłam 12 maja i teraz teoretycznie odpoczywam, a praktycznie to robię dużo nadgodzin w pracy. W tym tygodniu byłam codziennie poza poniedziałkiem, weekend normalnie muszę iść bo to mój kontrakt jako part-time no i poniedziałek, ten nieszczęsny bank holiday. A praca w Primarku najłatwiejsza nie jest, ale co jak co, ja tam kocham tą pracę, bo są naprawdę super ludzie i zawsze jest dużo śmiechu i czas szybciej leci

Dzisiaj przygotowałam dla Was post o tym jak sobie radzę z rozstępami. Przyznam, nie jest najłatwiej. W tym roku pojawiły mi się znowu na udach na całej długości... Ale byłam załamana. Na szczęście były to świeże rozstępy więc od razu przystąpiłam do walki, żeby nie były jeszcze gorsze.








Seria Palmer's jest bardzo tania (ok, 3-4 funty na Amazonie). Nie wiem czy jest dostępna w Polsce, ale pewnie można kupić online. Oprócz tego słynny bio-oil. W 2 tyg zużyłam całą buteleczkę 200 ml, trochę się zawiodłam bo niby ma być na 30 dni, ale w sumie.. uda mam duże więc trochę tego idzie.
Czy widzę rezultaty? Tak. Po 2 tyg. smarowania, nieregularnych jeszcze ćwiczeniach i diecie, rozstępy nie są już krwisto czerwone, ale różowe i zdecydowanie nie są głębokie. Myślę, że po dłuższym stosowaniu uda mi się uzysać zadowalajacy efekt, ale przede wszystkim trzeba schudnąć. Ta waga idzie za daleko!!! Kocham krągłe kobiety, ale... trzeba znać umiar

Polecacie coś na rozstępy? Każdy produkt w mojej walce mile widziany
  • awatar Lifestyle & London: @Pauć: po latach używania blizny schodzą, ale jeśli chodzi o rozstępy to działa szybciej w przypadku tych świeżych + w połączeniu z innymi kosmetykami
  • awatar Pauć: szkoda Twoich pieniędzy, nie działa na blizny :( i nie jestem jedyna, ktora to potwierdza.
  • awatar Julia Aleksandra: Muszę kupić ten bio oil na blizny w końcu .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
W końcu dostałam moje dwa pierwsze w życiu beauty boxy. Są one z Birchbox i You Beauty Discovery. Cena jest w miarę przystępna, porównywalna do polskiego Be Glossy (ok. 50 zł). Sens polega na tym, że każdego miesiąca dostajemy (piękne) pudełko z próbkami ekskluzywnych lub nie firm kosmetycznych. Czasami jest to 2ml czasem 50ml lub pełny rozmiar.

Birchbox:


Są tu:
1. Nude ProGenius Omega Treatment Oil
2. Caudalie Vinoperfect Radiance Tinted Moisturiser
3. Stila błyszczyk
4. Liz Earle Beauty Co Cleanse & Polish Hot Cloth Cleanser + Muslin Cloth
5. Parlor by Jeff Chastain Moisturising Sea Salt Spray
6. Lola Barcelona Nail Polish w odcieniu Born lub Rambla
7. Number 4 Lumiere d’Hiver Reconstructing Masque

Póki co mogę wam polecić błyszczyk, lakier do paznokci (któy testuje moja mama jako że ja jestem uczulona na lakiery...), ten pierwszy olejek do twarzy oraz spray do włosów z soli morskiej (pięknie pachnie, aż mam ochotę jechać nad morze).

You Beauty Discovery:





Są tu:
1. DR. ORGANIC Organic Snail Gel (musiałam oddać mamie, nie zamierzam się smarować jakimś śluzem ślimaka haha)
2. JOSH WOOD COLOUR Dark Brown Blending Wand (też oddałam mamie, jako że ja nie farbuje włosów ani nie mam siwych włosów <jeszcze> )
3. JIMMY CHOO Jimmy Choo Man (oddałam tacie, nie ma na zdj.)
4. THE BODY SHOP Wild Argan Oil Miracle Solid Oil

Ja skorzystam tylko z ostatniego olejku arganowego do smarowania. Nie wiem, czy kiedyś używaliście, ale bardzo polecam. Super działa na włosy i skórę, ma bardzo dużo właściwości.

To na tyle... Wy subskrybujecie jakieś beauty boxy?
Sonia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Can someone please take my money?!
Serio, dzień wypłaty to połączenie płaczu radości i rozpaczy. W następnym tygodniu czekam na:

-przesyłkę z Romwe
-beautybox z Birchbox
-beautybox z You Beauty Discovery
-sandały z Mango
-mascarę z Benefita

#rozpacz

jeszcze mam wrażenie, że o czymś zapomniałam, hm... I jak tu oszczędzać?!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

WTF

Jestem wściekła! Wiecie co się stało? Lampka ROZPUŚCIŁA mi obudowe laptopa. Pytam: serio? BOŻE! Serio?!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Własnie sobie zamówiłam 2 beauty boxy, coś typu beglossy.pl ale ja musiałam z UK.
Wybrałam: http://www.youbeautydiscovery.co.uk/ i https://www.birchbox.co.uk/ jeśli ktoś z UK i chcecie dołączyć do tego drugiego zapraszam tutaj: https://www.birchbox.co.uk/invite/wt7b9 chętnie przygranę te punkty haha

Więc w ciągu najbliższych dni powinny przyjść, zobaczymy co tam za cuda wianki dają...
 

 
Pamiętacie jak mówiłam Wam o moim projekcie? Nie? Tak myślałam. W każdym bądź razie było to na fotografię. Wybrałam sobie temat Multicultural London. Chciałam coś wymagającego i właściwie coś dziennikarskiego, a nie jakieś kwiatki itd.
Więc tak sobie myślę, że może pokażę Wam niektóre moje zdjęcia.








Tutaj jako że są to moi przyjaciele wybaczcie za wielki znak wodny, ale nie mogę sobie pozwolić, żeby ktoś wykorzystał ich zdjęcia

Mój przyjaciel Senu z Ghany. Studiuje na tej samej uczelni co ja, ale inny kierunek. Poznaliśmy się w sumie przypadkiem, zapytałam go o drogę i tak już zostało.

Moja mamusia

Moja bardzo dobra koleżanka z pracy Shadia. Urodziła się w UK, ale jest mieszanką Jamaica-Nigeria

A tu Ayodeji, inaczej John. Mój przyjaciel, poznaliśmy się w metrze. Nigeria.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Tak... Przyszła. Moja cudowna, wspaniała, ukochana, boska, po prostu najlepsza Heroine!
Kolor jest jeszcze lepszy niż myślałam, że będzie. Spodziewałam się trochę ciemniejszego, ale w świetle dziennym jest to taki bardzo odważny, dość jasny fiolet. Natomiast wieczorem, nawet w świetle, wydaje się być brązowa. Mimo wszystko jestem bardzo zadowolona, że w końcu się zdecydowałam na ten kolor. Miała to być moja druga MAC, ale wtedy poszłam bardziej w klasykę z Ruby Woo. Pierwsza to oczywiście Velvet Teddy. Ogólnie bardzo wam polecam te szminki, trzymają się naprawdę długo, kolory są boskie. Gdziekolwiek nie pójdę słyszę pozytywne opinie, że wyglądam super. W pracy szczególnie podoba się Ruby Woo, nawet jak stoję na kasie to klienci coś powiedzą. Velvet Teddy uważany jest za "elegancki, klasyczny". Zobaczymy, co powiedzą w sobotę.








Koszt to około £16. Niestety nie orientuje się, jaka cena jest w Polsce i gdzie można je kupić. Jakieś info?

http://www.maccosmetics.co.uk/
  • awatar Katee Jones: Piekny kolor :) uwielbiam szminki z Mac ;)
  • awatar Million Dollar Girl: Aaaa!♥
  • awatar Lifestyle & London: @Julia Aleksandra: nie bój się, dobrze Ci w jasnych kolorach! a zawsze możesz sobie posmarować pomadką bezbarwną, trochę szminki i rozsmarować. Ja sobie tak robie, jak chce bardziej taki 'letni look'.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wypłata to samo zło... Niby chcę oszczędzać, a jednak ciągle coś "potrzebuję". Teraz stwierdziłam, że potrzebuję kolejną szminkę z Maca. Tym razem Heroine. Ale po co? Nie wiem Czy to źle?



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Witajcie! Pogoda w Londynie jest wręcz nieznośna... Tzn. dla mnie, bo nienawidzę lata. Jest naprawdę gorąco po 25 stopni. Roztapiam się. Niemniej jednak wyjątkowo się cieszyłam, że taka pogoda dopisała w wtorek, kiedy pojechałam do centrum zrobić zdjęcia do mojego projektu. Projekt ten jest z fotografii i muszę przedstawić 10 zdj. Wybrałam sobie temat multikulturowy London, czego teraz trochę żałuję, bo muszę jeździć i chodzić dosłownie wszędzie, a dojazdy tanie nie są... (szczególnie jeśli kupuje się Bio Oil i maskę błotną z Morza Martwego).

Tak więc we wtorek wybrałam się do China Town, opalałam się na Leicester Square, przeszłam Picadilly i Trafalgar Square aż do Jubilee Gardens pod London Eye.






J. :>

Jeśli będziecie w China Town, polcam mrożoną cytrynową zieloną herbatę z miodem. Niebo w gębie!













Sonia
  • awatar Katee Jones: Londyn ... Moze w koncu sie wybierzemy na weekend :) jakos zawsze nam nie po drodze :/
  • awatar Lifestyle & London: @Julia Aleksandra: Duuużo też już widziałam, ale nie powiem, fajnie się tak chodzi i zwiedza :)
  • awatar Julia Aleksandra: Fajne zdjęcia i projekt wybrałaś :) Za przejazdy trzeba trochę zapłacić ale dla mnie to fajne, bo możesz zobaczyć dużo :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hello everyone,
Jeśli nie wiecie co dobrego zrobić jutro na śniadanie, przygotowałam dla was zbiór inspiracji z mojego Instagrama (@bronka_b). Sezon letni powoli się zaczyna, u mnie w Londynie już po 25 stopni, co jest dla mnie ogromną męczarnią, jako że należę do TeamHateSummer (o ile coś takiego w ogóle istnieje).
Niemniej jednak, najbardziej polecam Wam naleśniki z DANIO oraz świeżymi owocami. Mój faworyt.







Polecacie coś na zdrowe śniadanko? Ja teraz jestem na etapie owsianki na mleku z masłem orzechowym, orzechami, bananem i truskawkami.

Sonia
 

 
Kochani... Po dniu wczorajszym dalej nie mogę przestać się uśmiechać. Ciągle zadaję sobie pytanie: ale czy to był naprawdę on?
Od 2005 roku Ryan Gosling jest moim ulubionym aktorem, ale nie dlatego, że jest super przystojny (choć to też ma w tym jakiś udział ), ale dlatego, że potrafi oddzielić życie prywatne od publicznego i świetnie gra (kto nie kocha Pamiętnika ten lama ).
Do czego zmierzam... Jakoś w weeend weszłam na stornę Apple Store Regent Street, bo dosyć często organizują "eventy" tj. wywiady z twórcami filmów, aktorami. Dzięki temu byłam już na spotkaniu z Hugh Grantem, Anselem Elgortem czy Elijah Wood.
I czytam, czytam i dosłownie zawał serca! RYAN GOSLING. No po prostu myślałam, że przed tym laptopem zemdleje, serio. Nigdy przenigdy nawet nie myślałam, że go zobaczę, a co dopiero iść na wywiad z nim i siedzieć w pierwszym rzędzie.
Jeszcze Federica wywalczyła dla mnie autograf; ona jest specjalistką w tym, ma autografy Brada Pitta, Johnnego Deepa i 100 innych, bo dosłownie uczęszcza na każdą premierę (możecie pooglądać zdjęcia u niej na instagramie @feder_ca).
Oprócz Ryana był także Matt Smith, znany Doctor Who (osobiście nie oglądam, ale tutaj w UK chyba mają na tym punkcie obsesje, bo prawie każde pytanie z publiczności było do niego, a nie do Ryana).
Fede i ja













Jak wrażenia? Na początku na prawdę bałam się, że Ryan będzie zupełnie inny niż sobie wyobrażałam, ale... Był no po prostu cudowny. Wypowiadał się z sensem i humorem. Oprócz tego rozdawał autografy, gdzie inne gwiazdy od razu uciekają.

Druga część wpisu to moja nowa spódniczka z H&M i dodaję ją tylko dlatego, że jest naprawdę mega sexy, podkreślająca kształty i chciałam wam ja pokazać, żebyście i wy się na nią skusiły, bo serio warto!



Kosztowała ok. 15 funtów, więc w PL zapłacicie za nią ok 75 zł. Swoją drogą jak patrze na te ceny... 15 funtów to naprawdę jest mało, a te 75 zł... jakoś tak odstrasza. No ale to już inny temat - zarobkowy.

Dobrze, to ja uciekam, bo eseje czekają. Trzeba się z tym uwinąć, bo od 12 maja chcę mieć już wakacje!

Sonia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witajcie po tej długiej przerwie. Uczelnia trochę dawała mi w kość, ale dzisiaj w końcu zaczęłam moją 3 tygodniową przerwę. Pomijając fakt, że mam 4 eseje i 3 projekty do zrobienia, mam nadzieję, że też trochę odpocznę. Pociesza mnie myśl, że 12 maja kończę mój 1 rok i wracam dopiero pod koniec września... Brzmi cudownie. Szkoda tylko, że do Polski uda mi się przyjechać tylko na 2 tygodnie, no ale... "dorosłe życie", trzeba też pracować.

Odkąd pracuję także i więcej wydaję... Ale ustaliłam sobie z rodzicami, że moje zarobione przez weekendy pieniądze inwestuję w mój dojazd do szkoły (co niestety kosztuje mnie jakieś £100 miesięcznie...) i w siebie.
Moim niedawnym odkryciem jest firma Lush, którzy swoje kosmetyki produkują ze świeżych produktów i co więcej, wykonują je ręcznie. Nie są one także testowane na zwierzętach, więc jak dla mnie same plusy (choć takich kosmetyków chyba uniknąć i tak się nie da).

https://www.lush.co.uk/ <- tutaj macie adres.

Na początek zdecydowałam się na coś "normalnego", czyli mydło oraz scrub do ust.


Lip Scrub o zapachu i smaku (uwaga, produkt jest jadalny!) gumy do żucia przypomina mi czasu huby-buby. Niemniej jednak jest to produkt dość trudny w użyciu. Jest bardzo lekki, drobny i źle się go nabiera. Po nałożeniu na usta po prostu mi się sypie, ale gdy zaczynam go pocierać nawilża moje usta (dzięki jojobie).




W dodatku mój lip scrub wykonał pan Łukasz 10 marca 2015 r. także mam pewność, że jest świeży.



No a oprócz tego mydło Bohemian wykonane z: olej rzepakowy, olej kokosowy, woda, gliceryna, olejek cytrynowy. Pachnie naprawdę bardzo ładnie, delikatnie i kwiatowo, jedyna wada jak dla mnie to to, że niezbyt się pieni.



Postanowiłam też przetestować te słynne jajeczka, czyli balsamy do ust EOS, które tak notorycznie pojawiały mi się na Tumblru i stwierdzam, że chyba nigdy nie miałam tak dobrego balsamy. Po pierwsze super się aplikuje; nie trzeba się babrać palcami, ani machać sztyftem, które w większości są suche jak pień.
Ja swoje zamówiłam na: https://www.naturisimo.com/index.cfm?nme=Eos



EOS jak dla mnie 10/10!

Sonia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie wiem, czy to tylko u mnie, czy ogólnie, ale kolejny dzień z rzędu chcę dodać No7 haul i nic... Wpis niby się dodaje, ale nigdy nie pojawia. Nawet jakoś dużo zdjęć tam nie dodałam...
Cóż, spróbuję ponownie może dzisiaj po pracy.
Wy też macie takie problemy z Pingerem?
  • awatar Flawless, bitch.: Cześć, weszłam na Twojego bloga i z pewnością będę częściej wpadać. :) Też myślę nad studiowaniem w Londynie, więc w razie czego mam nadzieję, że będę mogła się odezwać. :) Jeśli chodzi o problem dodawania postów - ja też po dodaniu nie widzę kompletnie żadnych zdjęć, jednak znalazłam sposób - odczekuję parę sekund, a następnie klikam "Mój miniblog" u góry, czyli po prostu odświeżam i wszystko się pojawia. ;-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Bez wątpinia Yankee Candles (https://www.yankeecandle.co.uk/) podbijają serce każdego. Także i ja skusiłam się na wypróbowanie tych świeczek o przeróżnych zapachach.
Najpierw zdecydowałam się na średniej wielkości świeczkę w słoiku *lemon & lavender*. Zachwycona jej zapachem teraz postanowiłam zamówić tzw. domek, gdzie na górze kładę zapachowy wosk a na dół tealighta.






Póki co miałam okazje zapalić Wedding Day. Był to najmniej wyczuwalny zapach, delikatny. Co dziwne, rano dalej było go czuć mimo, że zapach jest naprawdę słaby. Także nie mogę się doczekać, żeby wypróbować kolejne...

A wy macie jakieś Yankee Candles? Albo inne świeczki, które ładnie pachną?

Sonia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
[Jeszcze raz ten wpis, nie wiem co to się porobiło]

Więc poszłyśmy z Federicą do tego Reality Bites i okazało się, że jest już ful i nie wpuszczają. Więc czemu dali nam te bilety? Nie wiem. W każdym bądź razie dostałyśmy nowe, priorytetowe, na następną środę.
Pogoda była piękna i chwilę pospacerowałyśmy. Londyn nocą jest po prostu boski i za każdym razem zakochuję się coraz mocniej.












Oprócz tego przyszła moja pierwsza szminka z M.A.C. Velvet Teddy









Sonia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Dziś w Londynie naprawdę piękny dzień. Słońce przygrzewa i kurtka zimowa jest zdecydowanie za ciepła. Całe szczęście, że dzisiaj mam wolne... Ani uczelnia, ani praca.
Jutro wraz z przyjaciółką, Federicą z Włoch, idziemy jako widownia do Reality Bites. Szczerze, nie mam pojęcia co to jest, bo nawet nie oglądam telewizji. W związku z tym zebrało mi się na wspomnienia, jak w październiku byłam na widowni brytyjskiego talk-show: Chatty Man.
Studio mieści się tuż przy Tamizie, czyli niecałe 20 min od mojej uczelni. Zaprosiła mnie dziewczyna, którą dzień wcześniej poznałam na Instagramie. Kompletnie nie wiedziałam, co mnie czeka, bo talk-show był mi absolutnie obcy. Niemniej jednak, chciałam korzystać ze wszystkiego, co daje mi Londyn.

(Zdjęcia robione przeze mnie może nie najlepsze, ale hej... liczą się wspomnienia)

Gospodarz programu Alan Carr oraz gość - Hugh Grant


Taylor Swift


Ariana Grande


Filmiki:


A tutaj kilka zdjęć z wywiadów organizowanych przez Apple Store na Regent Street.

Hugh Grant





Jason Reitman, Kaitlyn Dever oraz Ansel Elgort





Elijah Wood i Celyn Jones





Zobaczymy, co ciekawego jutro zaoferuje mi Reallity Bites.

Sonia
  • awatar Lifestyle & London: @Ch!c G!rl: oczywiście, to dopiero początek :)
  • awatar Ch!c G!rl: świetnie, że miałaś okazję coś takiego zobaczyć, przeżyć :) korzystaj i wyciskaj z życia jak z cytryny!
  • awatar Ciekawostki Rockowe: Nawet Frodo jest :D Ja i tak bym nic nie zrozumiał, ale fajnie byłoby zobaczyć ich na żywo.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jeszcze nie tak dawno temu, bo prawie że 3 lata wstecz, prowadziłam bloga personalnego na Pingerze. Nie było to nic nadzwyczajnego, bo też co poważnego może pisać gimnazjalistka/licealistka z małego miasteczka. Wszystko opierało się na lifestyle i modzie oraz relacjach z danego dnia, typu: dzisiaj w szkole było nudno.
Niemniej jednak ten tzw. bullshit przyciągał ludzi. Każdy lubi chyba poczytać co tam w trawie piszczy.
Najlepiej jednak wspominam fakt, że zawarłam kilka znajomości z pingerowiczkami. No właśnie - do tego zmierzam. Powracam na portal i przeglądam blogi, które górowały w rankingach, codziennie nowy post, nowa dawka inspiracji, outfitów i życiowych nowinek. I stwierdzam, że Pinger teraz to taki portal-widomo.
Nie ma tu już ducha dawnych blogerek, które pisały z pasją, dzieląc się swoimi zainteresowaniami. One zniknęły, przeniosły się na blogspota lub ogólnie zrezygnowały. Z przykrością patrze na informacje, że ostatni post dodany ponad 100 dni temu.
I nasuwa mi się pytanie... Co z tym blogowaniem? Czy blogerki znikną? Gdzie to dawne zainteresowanie?

Pamiętam jak jeszcze w którym z odcinków Dzień Dobry TVN mówiono o tym, że za kilka lat wszystko będzie się opierało na blogach. Z jednej strony fakt - powstają portale modowe, lifestylowe. Ale czy my to chcemy czytać? Czy nikt już nie tęskni za tą dawną atmosferą, gdy pinger to było uzależnienie i nie było dnia bez pingera, posta i komentowania innych. To była taka rodzina... Wysłałyśmy sobie nawet paczki czy kartki świąteczne.

Bądź co bądź blogowanie nie upadnie. Muszę przyznać, że z jednej strony Pinger zainspirował mnie, żebym wybrała kierunek, który aktualnie studiuje, czyli Multimedia Journalism w Londynie. Tu uczę się projektować strony, blogować, tworzyć video reporty i podcasty. Muszę przyznać, że sama w przyszłości myślę o stworzeniu właśnej strony, ale coś personalnego, by mieć kontakt z czytelnikami a nie wpychać im sukienki za ponad 1000 zł, na którą większości nie stać, ze mną na czele.

Pinger to miejsce, które kocham, choć szwankuję, to tutaj mam najlepsze wspomnienia. Tęsknie za tymi ludźmi i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś i oni powrócą tutaj, by wspólnie przywrócić ducha Pingera.

Co wy myślicie o blogowaniu? Czy ma to jakiś głębszy sens? Czy powinien być to sposób dzielenia się swoją pasją, czy bardziej pomysł na biznes i zarabianie?

Sonia
  • awatar Lifestyle & London: @Ch!c G!rl: miło mi to słyszeć, dziękuję :) i zapraszam
  • awatar Ch!c G!rl: moim zdaniem jest szansa spotkać ludzi z pasją tu na pingerze, choć nie było mnie tu 2 lata temu, nie jestem fanką wszystkich blogów, to znajduję jednak takie, które chcę się czytać, myślę, że Twój będzie jednym z nich!
  • awatar Lifestyle & London: @Ciekawostki Rockowe: Haha, okej. Miło mi. Specjalnie dla Ciebie postaram się coś napisać o Londynie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wraz z noworocznymi postanowieniami zdecydowałam się na przygotowywanie lunchu na uczelnie. Nie powiem, zajmuje to trochę czasu i pieniędzy, ale jako że dieta pełną parą - trzeba się poświęcić.
Na czwartkowy lunch specjalnie kupiłam składniki w Whole Foods Market na Picadilly Circus. Były to:
1. Mix świeżych warzyw (brokuły, papryka, pieczarki, fasolka)
2. Świeże owoce leśne (jeżyny, maliny, truskawki)
3. Granola z gorzką belgijską czekoladą
4. Woda Fiji

A tak prezentował się mój lunch box w przerwie Journalism&Society.
Pudełko zakupone na Amazon.co.uk







Przed chwilą zrobiłam jeszcze zakupy kosmetyczne online więc wkrótce pokażę moje nowości :>.

Sonia
 

 
Tak. Jestem. Powracam, po kilku latach. Dojrzalsza, inna i pewnie zapomniana. Z tego co widzę Pinger trochę upada, ale gdzieś blogować trzeba, a że własnie tutaj zaczynałam, to i tutaj wracam.
Ale przeszłość zostawmy w osobnym worku, a zacznijmy od nowa.
Sonia. W tym roku lat 20. Z małego miasta w Polsce przeniosłam się do Londynu, gdzie na London South Bank University studiuję Multimedia Journalism. I to był główny powód dla którego zdecydowałam się założyć bloga. Póki co po polsku z czasem przeniosę się gdzie indziej, by próbować sił po angielsku.
Blog jak to blog. Nic chyba nadzwyczajnego. Moda, lifestyle, trochę mego życia w Londynie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Witajcie i czytajcie.
Sonia
  • awatar Ch!c G!rl: witaj, będę zaglądać i czytać
  • awatar Personal dream . ♥: Powodzenia ! :)
  • awatar мєяiση★: Powodzenia :) mam nadzieję, ze szybko się nie poddasz, bo jak trafnie zauważyłaś - pinger podupada. Jednak i tak życzę wytrwałości i dużej liczy komentatorów, bo piszemy dla siebie, ale publikujemy dla innych ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›